Cyfrowy balans

Prawie 100 odpowiedzi o cyfrowym balansie — OPSEC4Kids

OPSEC4Kids × cyfrowy balans

Prawie 100 odpowiedzi o cyfrowym balansie. Co z nich warto zabrać dla siebie?

W konkursie na najlepsze sposoby na cyfrowy balans, który robiliśmy razem z Mudita, pojawiło się prawie 100 odpowiedzi. I tak powstała całkiem niezła lista rzeczy, które można zrobić, kiedy chcemy trochę rzadziej sięgać po telefon.

Niektóre sposoby się powtarzały: wyłączone powiadomienia, limity aplikacji, telefon zostawiany poza sypialnią czy odkładany w jedno miejsce w domu. Inne były mniej oczywiste: zwykły zegarek, żeby nie sprawdzać godziny na telefonie, papierowa lista zakupów, książka zostawiona tam, gdzie zwykle zaczyna się scrollowanie, czy rodzinne hasło „nie leduj”, kiedy ktoś za bardzo znika w ekranie.

Nie wszystkie pomysły będą działały u każdego. I nie muszą. Warto potraktować je jak listę rzeczy do przetestowania i sprawdzić, które pasują do naszego dnia, domu i sposobu korzystania z technologii.

Bo cyfrowy balans nie musi oznaczać rezygnacji z telefonu. Czasem wystarczy zmienić kilka drobnych rzeczy wokół niego.

Rolka konkursowa

Jeśli rolka się nie wyświetla, zobacz ją na Instagramie.

Dwa komentarze, które wygrały

Dobrych odpowiedzi było sporo. Te dwa komentarze szczególnie dobrze łączą konkretne rozwiązania z podejściem, które nie polega na całkowitej rezygnacji z technologii.

1. miejsce — KOF
Bardzo chciałabym zrezygnować z korzystania telefonu w takim stopniu w jakim z nieko korzystam, ale niestety jest to bardzo trudne: nawet głupie kupienie biletu czy wypożyczenie roweru miejskiego wymaga aplikacji. Moim sposobem na ograniczenie korzystania jest wyłączenie powiadomień w aplikacjach – wchodzę do nich w konkretnym celu o konkretnych porach i jak ktoś będzie chciał ode mnie coś naprawdę ważnego to może zadzwonić; ograniczam sobie czas korzystania z aplikacji – pół godziny dziennie na instagramie wystarczy, a jak się zagapię to telefon odłącza mi możliwość korzystania; poza tym wyznaczona półka na telefony, tam zawsze leżą ładowarki i tam lądują telefony kiedy jesteśmy w domu;

W tym komentarzu dobrze widać coś, co przewijało się też w wielu innych odpowiedziach: telefon jest potrzebny i trudno udawać, że jest inaczej.

Zamiast próbować z niego zrezygnować, można ograniczyć rzeczy, które niepotrzebnie przyciągają uwagę: wyłączyć część powiadomień, określić czas korzystania z wybranych aplikacji i wchodzić do nich wtedy, kiedy sami tego chcemy, a nie za każdym razem, kiedy telefon o sobie przypomni.

Do tego dochodzi bardzo prosty pomysł: telefon ma w domu swoje miejsce. To kilka różnych metod, ale wszystkie prowadzą w podobnym kierunku — telefon nadal jest dostępny, tylko nie musi być cały czas obok.

2. miejsce — KAS
🤪 Walczę ze scrollowaniem, zamieniając bezmyślne odruchy na małe rytuały: książka do wanny zamiast telefonu, tygodnik dla męża przy toalecie , papierowa kartka z listą zakupów i koszyk dla telefonu, jeśli są z nami dzieci. Noszę zwykły zegarek, żeby nie wyciągać telefonu, aby sprawdzić godzinę. Nie odpowiadam na wiadomości natychmiast: czekają wszystkie naraz na jakieś okienko komunikacyjne. Przy pracy telefon leży poza zasięgiem ręki. No i nie wyciągam telefonu na spotkaniach z przyjaciółmi, na randce z mężem, na placu zabaw.

😊 To wszystko jest dość trudne, tak, ale zdrowe nawyki nie zawsze zaczynają się od przyjemności

Tutaj szczególnie ciekawa jest zamiana jednego zachowania na inne. Nie tylko „nie biorę telefonu do wanny”, ale biorę książkę. Nie tylko „nie sprawdzam telefonu”, ale mam zwykły zegarek. Nie tylko „nie używam telefonu przy dzieciach”, ale odkładam go do koszyka.

Samo zabranie czegoś zostawia puste miejsce. Znacznie łatwiej pomyśleć, czym chcemy je wypełnić.

Co powtarzało się w odpowiedziach?

To nie jest reprezentatywne badanie i nie ma sensu tak go traktować. To po prostu odpowiedzi osób, które wzięły udział w konkursie. Mimo tego kilka sposobów pojawiało się regularnie.

Większość pomysłów można ułożyć w cztery proste kierunki: otoczenie, czas, alternatywa i świadomość.

1. Otoczenie

Nie zawsze trzeba kontrolować siebie. Czasem łatwiej zmienić to, co znajduje się wokół.

Jedna osoba odkłada telefon na półkę. Inna ma na niego koszyk. Ktoś zostawia go poza sypialnią. Ktoś podczas pracy odkłada urządzenie poza zasięgiem ręki.

„Znajdź miejsce dla swojego telefonu w domu (i nie w sypialni ;-). […] tam odkładaj telefon niczym jak kiedyś telefon stacjonarny.”

To rozwiązanie jest proste, ale zmienia jedną ważną rzecz: telefon przestaje być cały czas pod ręką.

Jeżeli leży obok, można sięgnąć po niego niemal bez zastanowienia. Jeżeli trzeba wstać i przejść kilka metrów, pojawia się moment na decyzję.

Podobny mechanizm działa przy powiadomieniach. Wyłączenie tych niepotrzebnych nie ogranicza możliwości korzystania z aplikacji. Zmienia tylko to, kto rozpoczyna kontakt — użytkownik czy telefon.

2. Czas

W wielu komentarzach pojawiały się limity aplikacji, timery, określone godziny korzystania albo momenty dnia, w których telefon zostaje odłożony.

Limit może powiedzieć: „Koniec. Nie możesz już korzystać.” Ale może też powiedzieć: „Hej, jesteś tutaj już 20 minut.”

„Siedzę na ig i po 15 minutach wyświetla się komunikat, że używam aplikacji 15 minut. Oglądam dalej, po 5 minutach znowu nieingerencyjne powiadomienie.”

To ciekawe rozwiązanie, bo nie odbiera decyzji. Przypomina o upływie czasu, ale pozostawia wybór.

Dlatego samo pytanie „ile minut ekranu jest za dużo?” nie jest szczególnie dobrym punktem wyjścia. Ta sama godzina może oznaczać rozmowę z dziadkami, tworzenie muzyki, granie z przyjaciółmi albo bezrefleksyjne scrollowanie.

Znacznie ciekawsze są pytania: Co robię? Po co to robię? Czy potrafię skończyć? I co w tym czasie przestaję robić?

Sen, ruch, nauka, odpoczynek, relacje czy zwykła nuda też potrzebują miejsca.

3. Alternatywa

Książka zamiast telefonu. Papierowa lista zakupów zamiast aplikacji. Zwykły zegarek zamiast sprawdzania godziny na ekranie. Spacer. Planszówki. Puzzle. Rower. Malowanie. Rozmowa. Spotkanie ze znajomymi.

Nie chodzi o to, że papierowa lista jest z definicji lepsza od cyfrowej. Jeżeli aplikacja ułatwia życie, nie ma powodu rezygnować z niej tylko dlatego, że jest aplikacją.

Telefon ma jednak pewną cechę: jedna czynność bardzo łatwo przechodzi na nim w następną. Chcę sprawdzić godzinę. Widzę powiadomienie. Otwieram wiadomość. Przechodzę do Instagrama. Kilka minut później trudno przypomnieć sobie, po co właściwie telefon znalazł się w ręce.

Dlatego zwykłe zegarki, budziki, książki i papierowe kartki są ciekawymi pomysłami. Nie dlatego, że analogowe jest zawsze lepsze. Po prostu czasem jednofunkcyjne narzędzie robi dokładnie jedną rzecz i na tym kończy swoją pracę.

4. Świadomość

„To, co robię to przed sięgnięciem po telefon, zadaję sobie pytanie: «Po co?».”

Nie zawsze zadziała. Czasami telefon znajdzie się w ręce szybciej, niż zdążymy sobie zadać jakiekolwiek pytanie. Ale samo „po co?” dobrze pokazuje kierunek.

Bo celem cyfrowego balansu nie powinno być stworzenie człowieka, który potrafi funkcjonować tylko wtedy, kiedy ktoś inny ustawił mu blokadę.

Docelowo chodzi o coś trudniejszego: potrafię korzystać z technologii, kiedy jest mi potrzebna, i potrafię ją odłożyć, kiedy przestaje być potrzebna.

Od kontroli do samodzielności

W przypadku dzieci dochodzi jeszcze jeden element. Na początku to dorosły podejmuje większość decyzji. Może czegoś zabronić, coś zablokować albo ustawić limit. To normalne. Pięciolatek nie musi samodzielnie zarządzać wszystkimi aspektami swojego cyfrowego świata.

Ale wraz z wiekiem dziecka sama kontrola powinna stopniowo ustępować miejsca kompetencjom.

ZAKAZ → BLOKADA → LIMIT → PRZYPOMNIENIE → ŚWIADOMY WYBÓR

Nie oznacza to, że każde dziecko musi przejść dokładnie przez pięć takich etapów. To raczej sposób myślenia. Blokada może być potrzebna. Limit może być potrzebny. Przypomnienie może być potrzebne. Dobrze tylko pamiętać, dokąd chcemy dojść.

Do momentu, w którym młody człowiek nie potrzebuje rodzica stojącego nad nim z minutnikiem, żeby wiedzieć, że czas zrobić coś innego. To właśnie jest samodzielność cyfrowa.

Dzieci patrzą również na nas

W komentarzach kilka razy pojawiał się jeszcze jeden temat: dzieci zauważają sposób, w jaki z telefonów korzystają dorośli.

„U nas w rodzinie funkcjonuje słowo ‘ledowanie’ od żarówek LED. Kiedy widzimy, że ktoś zapomniał się w telefonie mówimy ‘Nie leduj’.”

I dalej:

„Bardzo szybko podłapała to też nasza 3-letnia córka. Kiedy czasem zapomnę się […] i sięgam przy niej po telefon, a ona nagle mówi ‘Mama nie leduj’.”

To dobry przykład tego, że zasady cyfrowe nie muszą działać wyłącznie w jedną stronę. Dziecko nie jest jedyną osobą w domu, która może zniknąć w telefonie. Rodzic też czasem to robi. I dzieci to widzą.

Modelowanie zachowania nie wymaga od dorosłych perfekcji. Wystarczy, że zasady mają sens również wtedy, kiedy dotyczą nas.

A co z silną wolą?

W jednym z komentarzy pojawił się ciekawy pomysł: zwiększanie tarcia. Czyli celowe utrudnienie dostępu do rzeczy, które robimy automatycznie.

Można wylogować się z serwisu po zakończeniu korzystania, usunąć skrót z ekranu głównego, korzystać z serwisu przez przeglądarkę zamiast aplikacji, ustawić dodatkowe pytanie przed uruchomieniem aplikacji albo po prostu zostawić telefon w innym pokoju.

Pojawia się wtedy dodatkowy krok pomiędzy „mam impuls” a „już scrolluję”. Czasami ten jeden krok wystarczy, żeby zauważyć, co robimy.

W komentarzu opisującym tę metodę pojawiło się też sporo odniesień do dopaminy i uzależnienia. Tu warto zachować ostrożność — popularne wyjaśnienie „aplikacje dają dopaminę, więc nas uzależniają” jest dużym uproszczeniem. Sam pomysł zwiększania tarcia nie potrzebuje tej historii, żeby był praktyczny.

Telefon może mieć swoje miejsce

Jeden z najprostszych pomysłów z całego konkursu: potraktuj smartfon trochę jak dawny telefon stacjonarny.

Nie musi mieszkać w kieszeni. Może mieć swoją półkę, koszyk albo miejsce przy ładowarce. Kiedy jest potrzebny — można po niego pójść. Kiedy nie jest potrzebny — nie musi leżeć przed oczami.

Zamiast „od dzisiaj nie używamy telefonów” można więc spróbować: „Od dzisiaj telefony mają w domu swoje miejsce.” I zobaczyć, co się zmieni.

Nie szukaj jednego idealnego sposobu

Najbardziej sensowne odpowiedzi rzadko opierały się na jednym rozwiązaniu. Ktoś wyłącza powiadomienia i odkłada telefon. Ktoś używa limitu, ale jednocześnie ma przygotowaną książkę. Ktoś ustala momenty bez telefonu i używa zwykłego zegarka. Ktoś zaczyna od pytania „po co?”, a jednocześnie fizycznie odkłada urządzenie dalej od siebie.

Nie: „Która aplikacja rozwiąże mój problem z telefonem?”

Lepiej: „Co sprawia, że sięgam po niego automatycznie i co mogę w tym miejscu trochę zmienić?”

Czasem odpowiedzią będzie ustawienie. Czasem koszyk. Czasem książka. Czasem rozmowa. A czasem zwyczajne zauważenie, że od piętnastu minut robimy coś, czego piętnaście minut temu wcale nie planowaliśmy robić.

Cztery rzeczy do sprawdzenia u siebie

OTOCZENIE

Czy telefon musi być cały czas obok mnie?

Spróbuj znaleźć dla niego stałe miejsce, zostawić go poza sypialnią albo odłożyć poza zasięg ręki podczas pracy czy wspólnego czasu.

CZAS

Czy wiem, ile czasu właśnie minęło?

Timer, limit albo zwykłe przypomnienie mogą pomóc zauważyć moment, w którym kilka minut zamieniło się w znacznie dłuższy czas.

ALTERNATYWA

Co zrobię, kiedy odłożę telefon?

Książka, spacer, planszówka, sport, rozmowa, hobby. Dobrze, jeśli odpowiedź istnieje zanim pojawi się nuda.

ŚWIADOMOŚĆ

Po co właśnie biorę telefon?

Żeby coś zrobić? Czy dlatego, że przez chwilę nie mam niczego innego do zrobienia? Obie odpowiedzi są w porządku. Ważne, żeby coraz częściej były świadome.

SLOW TECH, not NO TECH

Telefon może służyć do pracy, nauki, kontaktu z bliskimi, rozrywki, nawigacji, kupowania biletów i setek innych rzeczy. Nie ma szczególnego sensu udawać, że możemy albo powinniśmy po prostu z niego zrezygnować.

Znacznie ciekawsze jest nauczenie się korzystania z niego tak, żeby pozostawał narzędziem.

Dlatego zamiast kolejnego zakazu można zacząć od małego eksperymentu: wyłączyć kilka powiadomień, zostawić telefon w innym pokoju, położyć książkę tam, gdzie zwykle zaczyna się scrollowanie, kupić zwykły budzik albo następnym razem, zanim ekran się zapali, zadać sobie jedno krótkie pytanie:

Po co?

Poszukaj sposobu dla siebie

Poniżej można przeszukać komentarze pozostawione przez uczestników konkursu. Nie są to eksperckie rekomendacje ani zestaw uniwersalnych zasad. To doświadczenia i pomysły konkretnych osób.

Spróbuj wpisać np. powiadomienia, sypialnia, dzieci, książka, praca, scrollowanie, limit, sen, rodzina albo spacer i zobacz, jak radzą sobie z tym inni.

Wasze głosy

Przeszukaj komentarze

Chcesz zobaczyć, co uczestnicy pisali o śnie, dzieciach, powiadomieniach, scrollowaniu albo książkach? Wyszukiwarka przeszukuje pełne, oryginalne wypowiedzi z analizowanego zestawienia i rozszerza część haseł o powiązane konteksty.

Metodologia: w analizowanym arkuszu znajduje się 70 pełnych komentarzy. Konkurs zebrał prawie 100 odpowiedzi, dlatego nie utożsamiamy liczby zgłoszeń z liczebnością analizowanego zbioru. Komentarze w przeglądarce zachowano w oryginalnym brzmieniu. Jeden komentarz może opisywać kilka strategii jednocześnie. Analiza ma charakter jakościowy i nie jest badaniem reprezentatywnym.

Podobne wpisy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *