Czy AI pornografia dziecięca jest legalna w USA?

Czy pornografia dziecięca wygenerowana przez AI stała się legalna w USA? | OPSEC4kids
OPSEC4kids / AI / bezpieczeństwo dzieci

Czy pornografia dziecięca wygenerowana przez AI stała się legalna w USA?

„Czy to prawda, że w Stanach pornografia dziecięca AI stała się legalna?” — takie pytanie dostałem ostatnio i warto je uporządkować, bo odpowiedź brzmi: nie.

25 sierpnia 2026 roku amerykański Sąd Apelacyjny dla 7. Okręgu wydał jednak ważne orzeczenie w sprawie United States v. Steven Anderegg. (w nazwach amerykańskich spraw sądowych standardowo używa się „v.”, nie „vs.”.) Sąd podtrzymał wcześniejszą decyzję o oddaleniu jednego z postawionych Andereggowi zarzutów — dotyczącego posiadania wygenerowanych komputerowo obscenicznych materiałów.

Pozostałe zarzuty, dotyczące między innymi produkcji, dystrybucji oraz przekazania takich materiałów osobie poniżej 16. roku życia, nie zostały w ten sposób oddalone.

Sam wynik apelacji jest jednak tylko początkiem tej historii. Żeby zrozumieć, dlaczego sąd podjął taką decyzję, trzeba przejść przez ponad pół wieku amerykańskiego orzecznictwa — i zobaczyć, co dzieje się, kiedy precedensy stworzone przed erą generatywnej AI spotykają technologię, która potrafi tworzyć obrazy niemal niemożliwe do odróżnienia od fotografii.

Najpierw najważniejsze: czego ten wyrok nie zrobił

Nie zalegalizował CSAM w Stanach Zjednoczonych.

Nie stwierdził również, że generowanie takich materiałów, ich rozpowszechnianie czy przesyłanie osobom małoletnim jest chronione przez Pierwszą Poprawkę.

Sąd apelacyjny rozpatrywał odwołanie rządu od wcześniejszej decyzji, w której sąd federalny oddalił jeden z czterech zarzutów postawionych Stevenowi Andereggowi — zarzut posiadania.

To rozróżnienie ma fundamentalne znaczenie dla zrozumienia sprawy.

Internetowe streszczenie w rodzaju „AI CSAM jest legalny w USA” pomija więc zarówno pozostałą część postępowania przeciwko Andereggowi, jak i skomplikowaną drogę prawną, która doprowadziła sąd do tej decyzji.

Co więcej, sam sąd w uzasadnieniu poświęcił sporo miejsca problemom, które mogą wynikać ze współczesnych syntetycznych materiałów: wykorzystaniu ich przy groomingu, potencjalnemu wpływowi na zachowania sprawców, relacji z rynkiem rzeczywistego CSAM oraz trudnościom w odróżnianiu obrazów syntetycznych od materiałów przedstawiających rzeczywiste dzieci.

Część tych kwestii była argumentacją prokuratury. Część pojawiła się w dodatkowym stanowisku sędziego Johna Z. Lee. Nie wszystkie zostały w tej sprawie udowodnione.

I właśnie dlatego warto oddzielić trzy rzeczy: fakty sprawy, argumenty stron oraz szersze problemy technologiczne, które sąd zauważył, ale których nie rozstrzygnął.

Zaczęło się dwa lata wcześniej

W maju 2024 roku Departament Sprawiedliwości USA poinformował o zatrzymaniu 42-letniego Stevena Anderegga z Holmen w stanie Wisconsin.

Według prokuratury Anderegg wykorzystywał Stable Diffusion, model generatywnej sztucznej inteligencji zamieniający polecenia tekstowe w obrazy.

Śledczy twierdzili, że używał specjalnie przygotowanych promptów do generowania tysięcy realistycznych przedstawień osób małoletnich. W późniejszym orzeczeniu Sądu Apelacyjnego pojawia się określenie „hyper-realistic images”.

To nie była sprawa ograniczona do plików znajdujących się na prywatnym komputerze

Według Departamentu Sprawiedliwości Anderegg miał również kontaktować się przez Instagram z 15-letnim chłopcem, opisywać mu sposób generowania obrazów oraz przesyłać mu seksualnie eksplicytne materiały wygenerowane przez AI.

Ta okoliczność znajduje odzwierciedlenie w osobnym zarzucie dotyczącym przekazania obscenicznych materiałów osobie poniżej 16. roku życia.

Cztery zarzuty, jeden oddalony

Produkcja

Zarzut dotyczący tworzenia obscenicznych przedstawień osób małoletnich.

Dystrybucja

Zarzut dotyczący rozpowszechniania takich materiałów.

Transfer do osoby małoletniej

Zarzut dotyczący przekazania obscenicznych materiałów osobie poniżej 16. roku życia.

Posiadanie

To właśnie ten zarzut sąd pierwszej instancji oddalił, a rząd federalny zaskarżył tę decyzję.

Sąd pierwszej instancji nie uznał więc całego postępowania za niekonstytucyjne i nie zakończył sprawy przeciwko Andereggowi.

Stwierdził natomiast, że zastosowanie federalnego przepisu dotyczącego posiadania do tego konkretnego zarzutu koliduje z wcześniejszym orzecznictwem Sądu Najwyższego.

Rząd odwołał się właśnie od tej części decyzji.

Dlaczego sąd nie mógł po prostu powiedzieć: „to jest AI, więc stosujemy nowe zasady”?

Ponieważ federalne sądy apelacyjne są związane precedensami Sądu Najwyższego USA.

Sędziowie 7. Okręgu nie zaczynali więc od czystej kartki. Musieli ustalić, jak do nowej technologii zastosować reguły wyznaczone przez Sąd Najwyższy w kilku wcześniejszych sprawach.

W uzasadnieniu Anderegga przewijają się szczególnie cztery: Stanley v. Georgia, New York v. Ferber, Osborne v. Ohio oraz Ashcroft v. Free Speech Coalition.

Każdy z tych wyroków dołożył kolejny element do układanki.

1969: państwo i prywatność własnego domu

1969

Stanley v. Georgia

Sąd Najwyższy rozpatrywał sprawę obscenicznych materiałów znalezionych podczas przeszukania prywatnego domu. Uznał, że możliwość zakazywania produkcji lub dystrybucji obscenicznych treści nie daje automatycznie państwu prawa do karania za samo ich prywatne posiadanie w domu.

Sprawa ta nie dotyczyła CSAM ani sztucznej inteligencji. Stała się jednak ważna w sprawie Anderegga z powodu ochrony, jaką amerykańskie prawo konstytucyjne przyznaje w określonych okolicznościach prywatnej sferze domu.

Gdyby historia amerykańskiego orzecznictwa skończyła się w 1969 roku, analiza byłaby stosunkowo prosta.

Ale trzynaście lat później Sąd Najwyższy stanął przed zupełnie innym rodzajem materiału.

1982: kiedy obraz jest również zapisem krzywdy

1982

New York v. Ferber

Tutaj przedmiotem sprawy były materiały powstałe przy wykorzystaniu prawdziwych dzieci. Sąd uznał, że państwo ma wyjątkowo silny interes w przeciwdziałaniu ich seksualnemu wykorzystywaniu.

To kluczowa różnica.

Fotografia czy nagranie przedstawiające rzeczywiste seksualne wykorzystanie dziecka nie jest jedynie „treścią”.

Do jego powstania potrzebna była rzeczywista krzywda. Materiał staje się jej zapisem, a jego dalszy obieg może dodatkowo oddziaływać na ofiarę.

“The prevention of sexual exploitation and abuse of children constitutes a government objective of surpassing importance.”

Tłumaczenie: „Zapobieganie seksualnemu wykorzystywaniu i krzywdzeniu dzieci stanowi cel państwa o wyjątkowym znaczeniu”.

New York v. Ferber, Supreme Court of the United States, 1982

Wyrok pozwolił więc traktować materiały związane z rzeczywistym wykorzystaniem dziecka inaczej niż zwykłe materiały obsceniczne.

1990: samo posiadanie też może zostać zakazane

1990

Osborne v. Ohio

Sąd Najwyższy potwierdził, że państwo może penalizować również samo posiadanie materiałów przedstawiających rzeczywiste seksualne wykorzystywanie dzieci.

Na pierwszy rzut oka może się wydawać, że stoi to w sprzeczności ze Stanley v. Georgia.

Różnicę stanowi jednak rzeczywista ofiara.

W przypadku materiału powstałego z wykorzystaniem prawdziwego dziecka państwo może argumentować, że ograniczając również posiadanie, próbuje ograniczyć rynek, którego istnienie napędza dalszą produkcję, a tym samym krzywdzenie kolejnych dzieci.

2002: co jednak, jeśli „dziecko” nie istnieje?

Dwanaście lat po Osborne Sąd Najwyższy musiał rozpatrzyć problem, który z dzisiejszej perspektywy brzmi zaskakująco współcześnie.

Co zrobić z seksualnym przedstawieniem osoby wyglądającej jak dziecko, jeśli przy stworzeniu tego konkretnego obrazu nie wykorzystano prawdziwego dziecka?

Sprawa Ashcroft v. Free Speech Coalition dotyczyła przepisów Child Pornography Prevention Act z 1996 roku.

Ustawa rozszerzała federalną definicję na część materiałów przedstawiających osoby wyglądające na małoletnie — również wtedy, gdy powstały komputerowo i nie przedstawiały rzeczywistego dziecka.

Sąd Najwyższy uznał część tych regulacji za zbyt szeroką.

Dlaczego kwestia istnienia prawdziwego dziecka była tak ważna?

W sprawie New York v. Ferber głównym uzasadnieniem szczególnego traktowania CSAM była ochrona dzieci wykorzystywanych w procesie produkcji materiału.

Jeśli konkretne przedstawienie zostało stworzone bez udziału rzeczywistego dziecka, nie można automatycznie oprzeć ograniczenia na dokładnie tym samym mechanizmie krzywdy.

Ale tu pojawia się coś niezwykle ważnego dla sprawy z 2026 roku: rząd już w 2002 roku przedstawiał argumenty dotyczące szkód niezależnych od samego procesu produkcji.

Twierdził między innymi, że wirtualne materiały mogą służyć sprawcom do groomingu dzieci.

Argumentował, że mogą pobudzać zainteresowanie rzeczywistymi materiałami i zachowaniami przestępczymi.

Podnosił również problem technologii, która może utrudniać ustalenie, czy przedstawiona osoba jest prawdziwa.

Sąd Najwyższy uznał jednak, że przedstawiony wówczas związek pomiędzy całkowicie wirtualnym materiałem a rzeczywistym wykorzystywaniem dzieci był zbyt pośredni, aby uzasadnić tak szerokie ograniczenie wypowiedzi.

To właśnie tutaj powstała granica, z którą dwadzieścia cztery lata później zmierzy się 7. Okręg.

Kongres nie zostawił jednak problemu bez odpowiedzi

Wyrok z 2002 roku nie oznaczał końca prób regulowania całkowicie syntetycznych przedstawień.

Rok później Kongres uchwalił PROTECT Act z 2003 roku.

Jednym z jego elementów był 18 U.S.C. § 1466A — przepis dotyczący obscenicznych wizualnych przedstawień seksualnego wykorzystywania dzieci. W praktyce oznaczało to, że prawo federalne mogło obejmować również określone treści całkowicie wygenerowane komputerowo, nawet jeśli nie przedstawiały rzeczywiście istniejącego dziecka.

To ważne, bo pokazuje, dlaczego zdanie: „amerykańskie prawo po prostu nie przewidziało syntetycznego CSAM” również byłoby błędne.

Przewidziało.

Problem dotyczy tego, w jakich okolicznościach przepisy te mogą być stosowane bez wejścia w konflikt z Pierwszą Poprawką i wcześniejszym orzecznictwem Sądu Najwyższego.

I właśnie § 1466A znalazł się w centrum sporu o zarzut posiadania w sprawie Anderegga.

2026: rząd mówi, że rzeczywistość jest już inna

W apelacji prokuratura nie ograniczyła się do argumentu, że obrazy są obsceniczne.

Próbowała przekonać sąd, że współczesne syntetyczne przedstawienia mogą powodować szkody dla rzeczywistych dzieci nawet wtedy, gdy konkretne dziecko nie zostało wykorzystane podczas tworzenia konkretnego obrazu.

Argument pierwszy: grooming

Prokuratura wskazywała, że seksualne przedstawienia dzieci mogą być wykorzystywane przez sprawców podczas groomingu — oswajania dziecka z treściami i zachowaniami seksualnymi.

Nie jest to nowy argument.

Problem dla prokuratury polegał na tym, że podobny związek przedstawiano już Sądowi Najwyższemu w Free Speech Coalition.

7. Okręg stwierdził więc, że sąd niższej instancji nie może po prostu przyjąć argumentu, który wcześniej został odrzucony przez Sąd Najwyższy, tylko dlatego, że technologia stała się bardziej zaawansowana.

Argument drugi: wpływ na zachowania sprawców

Rząd argumentował również, że kontakt z syntetycznymi materiałami może normalizować seksualne zainteresowanie dziećmi i w konsekwencji stwarzać zagrożenie dla rzeczywistych małoletnich.

To ponownie argument dotyczący potencjalnego wpływu materiału na zachowanie człowieka — nie krzywdy powstałej bezpośrednio przy tworzeniu konkretnego obrazu.

I ponownie sąd odwołał się do Free Speech Coalition, gdzie Sąd Najwyższy wymagał silniejszego i bardziej bezpośredniego związku pomiędzy wirtualnym materiałem a rzeczywistą krzywdą.

Argument trzeci: rynek rzeczywistego CSAM

Kolejny argument dotyczył wpływu syntetycznych materiałów na rynek przedstawień powstałych przez wykorzystywanie prawdziwych dzieci.

Kolejny argument prokuratury dotyczył, że ograniczenie wirtualnych materiałów może pomagać zmniejszać popyt również na rzeczywisty CSAM.

Tutaj również pojawił się problem precedensu z 2002 roku. Sąd Najwyższy już wtedy odniósł się sceptycznie do tego rodzaju zależności.

Argument czwarty: jak rozpoznać, które dziecko istnieje?

To być może najbardziej współczesny element argumentacji rządu.

Jeżeli syntetyczny materiał jest praktycznie nieodróżnialny od fotografii rzeczywistego wykorzystania dziecka, organy ścigania mogą stanąć przed problemem:

czy patrzą na dowód rzeczywistego przestępstwa, czy na obraz osoby, która nigdy nie istniała?

Może to oznaczać konieczność poświęcania czasu na identyfikowanie potencjalnej ofiary, aby dopiero później ustalić, że wygenerowała ją AI.

Z drugiej strony błędne uznanie materiału rzeczywistego za syntetyczny może oznaczać przeoczenie prawdziwego dziecka potrzebującego pomocy.

Również ten problem został jednak — przynajmniej w swojej wcześniejszej technologicznej postaci — zauważony już w sporze zakończonym wyrokiem z 2002 roku.

2002 → 2026

Problem w tym, że technologia rzeczywiście się zmieniła

W 2002 roku Sąd Najwyższy analizował „wirtualne” przedstawienia w zupełnie innej rzeczywistości technologicznej.

Dzisiejsze generatory potrafią w ciągu sekund tworzyć fotorealistycznych ludzi, którzy nigdy nie istnieli.

Można generować tysiące wariantów, zmieniać cechy postaci, otoczenie czy kompozycję obrazu.

Granica pomiędzy fotografią a materiałem syntetycznym staje się znacznie trudniejsza do rozpoznania gołym okiem.

Sąd 7. Okręgu sam podkreśla tę zmianę.

“GenAI models can render images … virtually indistinguishable from those depicting the abuse of actual children.”

Tłumaczenie: modele generatywnej AI mogą tworzyć obrazy praktycznie nieodróżnialne od materiałów przedstawiających wykorzystywanie rzeczywistych dzieci.

United States v. Anderegg, 7th Circuit, 25 sierpnia 2026 r.

I właśnie tutaj pojawia się napięcie widoczne w całym wyroku.

Sędziowie widzą, że rzeczywistość technologiczna jest inna, ale sądem właściwym do zmiany konstytucyjnego precedensu Sądu Najwyższego nie jest 7. Okręg.

A jest jeszcze trudniejsze pytanie: skąd model nauczył się tworzyć taki obraz?

Przy generatywnej AI słowo „wirtualny” może sugerować, że cały proces został całkowicie oderwany od rzeczywistych ludzi.

To wymaga doprecyzowania.

Jeśli generator tworzy twarz dziecka, które nigdy nie istniało, nie oznacza to automatycznie, że twarz jest kopią konkretnego prawdziwego dziecka.

Współczesne modele mogą syntetyzować nowe obrazy na podstawie zależności wyuczonych podczas treningu.

Patrząc na sam rezultat, nie możemy jednak ustalić, jakie konkretne obrazy znajdowały się w danych wykorzystywanych w rozwoju modelu.

Dwie rzeczy mogą być jednocześnie prawdziwe

Gotowa postać może nie odpowiadać żadnemu istniejącemu dziecku.

Jednocześnie nadal pozostaje pytanie, na jakich materiałach system nauczył się generować realistyczne przedstawienia ludzi, w tym dzieci.

Ten problem pojawia się również w dodatkowym stanowisku sędziego Johna Z. Lee.

Lee przywołuje badania wskazujące, że jeden z dużych zbiorów danych wykorzystywanych przy trenowaniu generatorów obrazów zawierał setki materiałów CSAM.

Następnie stawia istotne pytanie: jeśli rynek syntetycznych materiałów powodowałby zapotrzebowanie na rzeczywisty CSAM wykorzystywany w procesie trenowania modeli, mogłoby to mieć znaczenie dla argumentów prawnych podobnych do tych, które pojawiły się wcześniej w Osborne.

Ale tego w sprawie Anderegga nie ustalono

Z wyroku nie wynika, że obrazy wygenerowane przez Anderegga przedstawiały konkretne prawdziwe dzieci.

Rząd przyznał wręcz, że materiałów objętych analizowanym zarzutem nie można było powiązać z konkretnym rzeczywistym dzieckiem.

Nie ustalono również w tej sprawie, że konkretny materiał wygenerowany przez Anderegga powstał dzięki wykorzystaniu konkretnego rzeczywistego CSAM podczas treningu modelu.

Sam Lee zaznacza, że materiał zgromadzony w tej sprawie nie wystarczał do rozstrzygnięcia tych złożonych problemów.

To rozróżnienie jest ważne również poza salą sądową.

Możemy powiedzieć, że nie znamy wszystkich materiałów, na których model nauczył się generować określone cechy obrazu.

Nie możemy natomiast na tej podstawie twierdzić, że każda syntetyczna twarz dziecka jest kopią albo połączeniem konkretnych prawdziwych dzieci.

Całkowicie syntetyczna postać to nie to samo co deepfake prawdziwego dziecka

W dyskusjach o „AI CSAM” często do jednego worka trafiają technologicznie i prawnie różne sytuacje.

Generator może stworzyć całkowicie nową postać, której nie można powiązać z konkretnym człowiekiem.

Ale narzędzie AI może również otrzymać jako materiał wejściowy fotografię rzeczywistego dziecka i wykorzystać jego twarz lub inne rozpoznawalne cechy do stworzenia seksualnego deepfake’u.

W drugim przypadku istnieje prawdziwa osoba, której wizerunek został wykorzystany.

To rozróżnienie nie zaczęło się od generatywnej AI

Już w Ashcroft v. Free Speech Coalition Sąd Najwyższy odróżniał całkowicie wirtualne przedstawienia od computer morphing.

Chodzi o sytuację, w której niewinny obraz rzeczywistego dziecka zostaje cyfrowo przekształcony tak, aby wyglądało, jakby dziecko uczestniczyło w zachowaniu seksualnym.

Sąd zauważył, że takie materiały dotykają interesów rzeczywistych dzieci i dlatego znajdują się znacznie bliżej klasycznych materiałów omawianych w Ferber.

Dzisiaj technologia pozwala robić to łatwiej, szybciej i znacznie bardziej realistycznie.

Dlatego samo określenie „wygenerowane przez AI” mówi zbyt mało, aby opisać zarówno sposób powstania materiału, jak i jego możliwe konsekwencje dla konkretnego dziecka.

Sąd widzi problem. Ale mówi: nie możemy sami zmienić precedensu

To prawdopodobnie najważniejsza część wyroku dla osób próbujących zrozumieć jego znaczenie.

7. Okręg nie twierdzi, że rozwój AI niczego nie zmienił.

Wręcz przeciwnie — sędziowie otwarcie wyrażają wątpliwości, czy granice stworzone przez wcześniejsze orzecznictwo dobrze pasują do nowych możliwości technologicznych.

“we have some concerns about the lines these cases draw, but we are not free to redraw them ourselves.”

Tłumaczenie: „Mamy pewne wątpliwości co do granic wyznaczonych przez te sprawy, ale nie mamy prawa sami wyznaczyć ich na nowo”.

United States v. Anderegg, 7th Circuit, 2026

To zdanie dobrze pokazuje rolę sądu apelacyjnego.

Może wskazać, że rozwój technologiczny podważa część założeń wcześniejszego orzecznictwa.

Nie może jednak uznać, że precedens Sądu Najwyższego przestał obowiązywać tylko dlatego, że sędziowie uważają dzisiejszą sytuację za technicznie inną.

Dodatkowe stanowisko Johna Z. Lee

Sędzia John Z. Lee poszedł jeszcze krok dalej.

W osobnym stanowisku, do którego przyłączył się sędzia Joshua P. Kolar, zwrócił uwagę, że sądy potrzebowałyby dodatkowych wskazówek Sądu Najwyższego dotyczących relacji pomiędzy Pierwszą Poprawką a wirtualnym CSAM w epoce sztucznej inteligencji.

“we would benefit from additional guidance from the Supreme Court”

Tłumaczenie: „Skorzystalibyśmy na dodatkowych wskazówkach Sądu Najwyższego”.

Judge John Z. Lee, concurring opinion, United States v. Anderegg

To sformułowanie warto czytać precyzyjnie.

Lee nie unieważnia Free Speech Coalition i nie może tego zrobić.

Nie stwierdza również formalnie, że Sąd Najwyższy powinien koniecznie zmienić wynik sprawy z 2002 roku.

Wskazuje jednak bardzo wyraźnie, że postęp technologiczny stworzył nowe problemy, których istniejące orzecznictwo nie rozwiązuje w komfortowy sposób.

Dlaczego sprawa jest ciekawsza niż sam werdykt?

Gdy sprowadzimy ją do pytania: „legalne czy nielegalne?”, tracimy najważniejszą część historii.

Sąd musiał porównać dwa porządki.

Pierwszy został zbudowany na założeniu, że szczególna ochrona dzieci uzasadnia wyjątkowe traktowanie materiałów, ponieważ ich produkcja wiąże się z rzeczywistą ofiarą.

Drugi to współczesna generatywna AI, w której można stworzyć fotorealistyczny materiał bez możliwości zidentyfikowania konkretnej osoby przedstawionej na obrazie, a jednocześnie cały system może rodzić inne pytania: o grooming, dane treningowe, identyfikowanie rzeczywistych ofiar, deepfake’i konkretnych dzieci czy wpływ syntetycznych materiałów na zachowania i rynek.

Sąd Apelacyjny nie odpowiedział na wszystkie te pytania.

I w pewnym sensie właśnie to jest najbardziej interesującym rezultatem tej sprawy.

Co możemy powiedzieć na pewno?

Tego wyrok nie oznacza

Nie oznacza, że „USA zalegalizowały pornografię dziecięcą”.

Nie oznacza, że generowanie seksualnych przedstawień dzieci jest w Stanach zawsze legalne.

Nie oznacza, że ich rozpowszechnianie jest chronione.

Nie zakończył też wszystkich zarzutów przeciwko Andereggowi.

To rzeczywiście wynika ze sprawy

Sąd podtrzymał oddalenie zarzutu posiadania w konkretnym zastosowaniu przepisów wobec Anderegga.

Zastosował przy tym precedensy Sądu Najwyższego, przede wszystkim Stanley i Free Speech Coalition.

Jednocześnie bardzo wyraźnie zauważył, że współczesna AI komplikuje granice wyznaczone przez starsze orzecznictwo.

Sędzia Lee wskazał na potrzebę dodatkowych wskazówek Sądu Najwyższego.

Najważniejsze w tej sprawie jest to, czego sąd jeszcze nie rozstrzygnął

Gdy w 2002 roku Sąd Najwyższy rozpatrywał problem wirtualnych przedstawień dzieci, granica pomiędzy fotografią rzeczywistego człowieka a obrazem stworzonym komputerowo była technologicznie zupełnie inna niż dzisiaj.

W 2026 roku generatywna AI potrafi tworzyć obrazy praktycznie nieodróżnialne od fotografii.

Jednocześnie pojawiają się problemy, które trudno sprowadzić do prostego pytania: „czy osoba przedstawiona na gotowym obrazie istnieje?”

Znaczenie mogą mieć również sposób powstania materiału, wykorzystanie wizerunku prawdziwego dziecka, dane używane do rozwoju modeli, możliwość groomingu oraz wpływ syntetycznych obrazów na identyfikację rzeczywistych ofiar.

United States v. Anderegg nie rozwiązuje tych problemów. Pokazuje natomiast bardzo wyraźnie miejsce, w którym możliwości współczesnej technologii zaczynają wystawiać wcześniejsze granice prawne na próbę.

Źródła

Artykuł opiera się przede wszystkim na pełnym orzeczeniu Sądu Apelacyjnego Stanów Zjednoczonych dla 7. Okręgu, wcześniejszych orzeczeniach Sądu Najwyższego USA, federalnym przepisie 18 U.S.C. § 1466A oraz oficjalnych materiałach Departamentu Sprawiedliwości.

Źródło podstawowe — orzeczenie United States v. Steven Anderegg, No. 25-1354, U.S. Court of Appeals for the Seventh Circuit, decided August 25, 2026

Pełne uzasadnienie wyroku oraz dodatkowe stanowisko sędziego Johna Z. Lee.

Seventh Circuit — oficjalna baza orzeczeń

Departament Sprawiedliwości USA Man Arrested for Producing, Distributing, and Possessing AI-Generated Images of Minors Engaged in Sexually Explicit Conduct — May 20, 2024

Oficjalny komunikat dotyczący aresztowania Stevena Anderegga, Stable Diffusion oraz przedstawionych zarzutów.

Czytaj komunikat DOJ

Sąd Najwyższy USA Stanley v. Georgia, 394 U.S. 557 (1969)

Orzeczenie dotyczące prywatnego posiadania obscenicznych materiałów w domu.

Czytaj orzeczenie

Sąd Najwyższy USA New York v. Ferber, 458 U.S. 747 (1982)

Fundamentalne orzeczenie dotyczące ochrony rzeczywistych dzieci wykorzystywanych przy produkcji materiałów CSAM.

Czytaj orzeczenie

Sąd Najwyższy USA Osborne v. Ohio, 495 U.S. 103 (1990)

Orzeczenie dotyczące penalizacji posiadania materiałów przedstawiających rzeczywiste seksualne wykorzystywanie dzieci.

Czytaj orzeczenie

Sąd Najwyższy USA Ashcroft v. Free Speech Coalition, 535 U.S. 234 (2002)

Kluczowe orzeczenie dotyczące konstytucyjnych granic regulowania całkowicie wirtualnych przedstawień, które nie powstały przez wykorzystanie konkretnego dziecka.

Czytaj orzeczenie

Prawo federalne 18 U.S.C. § 1466A — Obscene visual representations of the sexual abuse of children

Federalny przepis wprowadzony po wyroku Free Speech Coalition, obejmujący również określone obrazy komputerowo generowane.

Czytaj przepis

NCMEC Generative AI and child sexual exploitation

Materiały National Center for Missing & Exploited Children dotyczące generatywnej AI, deepfake’ów, identyfikacji ofiar i materiałów treningowych.

Czytaj materiał NCMEC

Nota redakcyjna: W artykule rozróżniamy ustalenia sądu od argumentów przedstawianych przez prokuraturę oraz od problemów technologicznych wskazanych w dodatkowym stanowisku sędziego Lee. Sam fakt, że określone zagrożenie zostało podniesione w postępowaniu, nie oznacza, że zostało udowodnione w sprawie Stevena Anderegga.

OPSEC4kids — oswajamy technologie w rodzinach i szkołach.

Podobne wpisy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *