„To tylko zdjęcie grupowe, więc zgoda nie jest potrzebna” – szczegół całości a wizerunek dziecka | OPSEC4kids
Poradnik OPSEC4kids

„To tylko zdjęcie grupowe, więc zgoda nie jest potrzebna” – dlaczego szkoły powołują się na „szczegół całości” i dlaczego ta interpretacja zwykle nie chroni dziecka

W rozmowach z rodzicami w szkołach i przedszkolach bardzo często pojawia się ten sam argument:

„Nie potrzebujemy zgody, bo dziecko było tylko częścią grupy”,
„To było zdjęcie grupowe”,
„Dziecko stanowiło jedynie szczegół większej całości”.

Ten sposób myślenia nie bierze się znikąd. Szkoły powołują się na przepis ustawy o prawie autorskim, który dopuszcza rozpowszechnianie wizerunku osoby „stanowiącej jedynie szczegół całości takiej jak zgromadzenie, krajobraz, publiczna impreza” (art. 81 ust. 2 pkt 2 pr.aut. – https://sip.lex.pl/akty-prawne/dzu-dziennik-ustaw/prawo-autorskie-i-prawa-pokrewne-16795787/art-81).

Problem polega na tym, że ten przepis jest coraz częściej wyciągany z kontekstu i stosowany automatycznie, bez refleksji nad tym:

– kim jest dziecko w tej sytuacji,
– jak działa współczesny internet,
– i jakie obowiązki ma szkoła jako instytucja publiczna.

W OPSEC4KIDS patrzymy na ten temat nie tylko przez pryzmat przepisów, ale także przez pryzmat realnych zagrożeń i konsekwencji, które dziś – w epoce mediów społecznościowych i AI – są nieporównywalnie większe niż jeszcze kilka lat temu.

Prawo: czym naprawdę jest „szczegół całości” – i gdzie szkoły idą za daleko

Z prawnego punktu widzenia wyjątek z art. 81 ust. 2 pkt 2 jest wąski i powinien być interpretowany ściśle.

Mec. Gawroński
Okiem prawnika
Mec. Gawroński, Managing Partner w GP Partners

Komentarz mecenasa : Art. 81 ust. 2 pkt 2 prawa autorskiego pozwalający na publikowanie fotografii dużych przestrzeni, w ramach których znajdują się ludzie (zgromadzenie ,krajobraz, publiczna impreza) pochodzi sprzed wielu lat.

Czytaj więcej – Okiem prawnika

Art. 81 ust. 2 pkt 2 prawa autorskiego pozwalający na publikowanie fotografii dużych przestrzeni, w ramach których znajdują się ludzie (zgromadzenie ,krajobraz, publiczna impreza) pochodzi sprzed wielu lat. Z czasów, gdy fotografie miały dużo mniejszą rozdzielczość, tym bardziej ich publikacje w mediach, a dostęp do nich był bardzo ograniczony. Jego aktualna interpretacja nie może abstrahować od innych przepisów i od zmiany rzeczywistości.

Zacznijmy jednak od tego, że kategoria „zdjęcie grupowe” nie mieści się w wyjątkach wskazanych w przepisie. Zdjęcie grupowe ma dokładnie na celu pokazanie członków grupy a nie nic innego. Przepis ten nie zawiera w sobie kategorii „zdjęcia grupowego”. Nie mówi też, że obecność kilku osób w kadrze automatycznie zwalnia z obowiązku uzyskania zgody. Kluczowe jest to, czy dana osoba jest rozpoznawalna i czy stanowi istotny element przekazu zdjęcia. Jeżeli dziecko jest możliwe do zidentyfikowania – nawet przez wąski krąg osób, jak rodzice czy uczniowie danej szkoły – mamy do czynienia z wizerunkiem, a nie z anonimowym „szczegółem całości”.

To podejście jest spójne z analizami praktyków prawa wizerunku i ochrony danych (np. https://gdpr.pl/zdjecia-z-eventow-rozpowszechnianie-wizerunku).

Innymi słowy: „grupa dzieci” to nie to samo co „zgromadzenie” w rozumieniu tego przepisu.

Dodatkowo, przepisy prawa autorskiego nie uchylają RODO, a konkretnie nie tylko art. 6 ust. 1 lit. f RODO mówiącego o tym, że dopuszczalne jest przetwarzanie danych w czyimś interesie Z WYJĄTKIEM sytuacji, gdy prawa osoby maja nadrzędny charakter …w szczególności, gdy ta osoba jest dzieckiem. Przytoczmy też motyw 75 RODO, który przy ocenie ryzyka nakazuje zwracać szczególną uwagę „jeżeli przetwarzane są dane osobowe osób wymagających szczególnej opieki, w szczególności dzieci”. Prawo autorskie nie uchyla RODO.

Szkoła to nie impreza masowa

Tu pojawia się fundamentalna różnica, którą szkoły często pomijają.

Z punktu widzenia prawa i logiki:
– szkoła działa w zamkniętym, łatwo identyfikowalnym środowisku,
– publikuje treści w kontekście konkretnej placówki,
– a dzieci są rozpoznawalne właśnie dlatego, że są „czyjeś” i „stąd”.

Mec. Gawroński
Okiem prawnika
Mec. Gawroński, Managing Partner w GP Partners

Komentarz mecenasa:
Zdjęcie wykonane na koncercie plenerowym, gdzie osoby są elementem anonimowego tłumu, to zupełnie inna sytuacja niż zdjęcie z akademii szkolnej, wycieczki czy zajęć, gdzie kontekst pozwala na łatwą identyfikację dziecka. W tym drugim przypadku powoływanie się na „szczegół całości” w zasadzie nigdy nie znajdzie uzasadnienia..

OPSEC4KIDS: internet nie zapomina i nie pyta o intencje

Z perspektywy OPSEC4KIDS kluczowe jest coś, czego przepisy nie opisują wprost, ale co decyduje o realnym ryzyku.

Dla szkoły:
– to „relacja z wydarzenia”,
– „pokazanie życia szkoły”.

Dla internetu:
– to publicznie dostępne dane,
– możliwe do pobrania jednym kliknięciem,
– archiwizowane, kopiowane, analizowane.

W momencie publikacji:
– szkoła traci kontrolę nad dalszym obiegiem zdjęcia,
– usunięcie posta nie cofa skutków,
– zdjęcie może krążyć w sieci latami.

To nie jest teoria. To codzienność, przed którą ostrzega również UODO (https://www.prawo.pl/prawo/wizerunek-dziecka-w-internecie-porady-uodo,533212.html).

Dostępność zdjęć dzieci = dostępność dla predatorów

Publiczne profile szkół i przedszkoli są:
– łatwe do znalezienia,
– uporządkowane tematycznie,
– często bogate w kontekst (miejsce, wydarzenie, grupa wiekowa).

Z perspektywy osoby o złych intencjach to gotowe źródło materiału:
– bez zabezpieczeń,
– bez konieczności „włamywania się” gdziekolwiek,
– z wysokiej jakości zdjęciami dzieci.

W OPSEC4KIDS mówimy wprost:
predator nie musi dziś „szukać dzieci” – często dostaje je podane w formie relacji i albumów.

Dlaczego nauczyciel nie powinien robić zdjęć prywatnym telefonem

Ten temat wraca do OPSEC4KIDS wyjątkowo często i – wbrew pozorom – jest znacznie poważniejszy, niż wielu osobom się wydaje. W momencie, gdy zdjęcie dziecka wykonywane jest prywatnym telefonem nauczyciela, prywatnym aparatem lub jakimkolwiek urządzeniem, które nie należy do placówki, szkoła wchodzi na obszar, nad którym traci realną kontrolę.

Prywatny telefon to prywatna galeria zdjęć, prywatna chmura (np. Google Photos, iCloud), automatyczna synchronizacja z innymi urządzeniami w domu oraz kopie zapasowe, o których szkoła zwyczajnie nie ma wiedzy. Nawet jeśli intencje nauczyciela są dobre, placówka nie jest w stanie powiedzieć, gdzie dokładnie to zdjęcie trafia, kto ma do niego dostęp ani czy – i kiedy – zostanie ono faktycznie usunięte.

Z perspektywy OPSEC4KIDS to moment, w którym system bezpieczeństwa się rozpada, bo odpowiedzialność formalnie nadal spoczywa na szkole, ale narzędzia kontroli już nie.

Mec. Gawroński
Okiem prawnika
Mec. Gawroński, Managing Partner w GP Partners

Komentarz mecenasa: Zgoda rodzica na wykorzystanie wizerunku dziecka udzielana jest placówce jako administratorowi danych, a nie konkretnemu nauczycielowi ani jego prywatnym urządzeniom. Jeżeli zdjęcie dziecka znajduje się na prywatnym telefonie nauczyciela, bardzo łatwo wyjść poza zakres udzielonej zgody, co może skutkować naruszeniem przepisów o ochronie danych osobowych. W takiej sytuacji odpowiedzialność przestaje być abstrakcyjna i może mieć realne konsekwencje prawne dla placówki.

Czytaj więcej – Okiem prawnika

Dochodzi do tego kolejny problem: brak standardów bezpieczeństwa. Szkoła nie zarządza hasłami w prywatnym telefonie, nie ma wiedzy o jego zabezpieczeniach, nie kontroluje, kto jeszcze z niego korzysta ani czy urządzenie jest odpowiednio chronione. W praktyce oznacza to, że zdjęcia dzieci mogą zostać zobaczone przez osoby trzecie, skopiowane lub „wypłynąć” zupełnie poza kontrolą placówki. Korzystanie przez nauczycieli z prywatnych telefonów do przechowywania zdjęć dzieci rodzi realne ryzyka i wątpliwości, które omawiamy z nauczycielami. Skądinąd, nauczyciele, którzy udostępnili numer telefonu rodzicom, często żałują tej decyzji. Oczywiście w praktyce zdarzają się różne sytuacje. Zasadniczo szkoła powinna regulować przypadki użycia sprzętu prywatnego do celów służbowych. Także to omawialiśmy z dyrektorami placówek.

I to nie jest scenariusz skrajny ani teoretyczny. To jest codzienna praktyka, z którą OPSEC4KIDS realnie spotyka się w szkołach i przedszkolach.

Dlatego zasada powinna być prosta i jednoznaczna: jeżeli szkoła nie ma pełnej kontroli nad urządzeniem, na którym powstaje i przechowywane jest zdjęcie dziecka, to takie zdjęcie nie powinno być wykonywane. W tej sprawie nie chodzi o wygodę ani o „ładne relacje z wydarzeń”.

Tu chodzi o dzieci.

AI i CSAM – nowy kontekst, którego nie wolno ignorować

To, co jeszcze kilka lat temu było „ryzykiem teoretycznym”, dziś stało się faktem.

Coraz częściej:
– materiały CSAM powstają syntetycznie,
– zwykłe zdjęcia dzieci są wykorzystywane jako dane wejściowe dla narzędzi AI,
– niewinne fotografie są przerabiane na treści o charakterze seksualnym.

Z perspektywy algorytmu:
– nie ma znaczenia, że zdjęcie było „grupowe”,
– nie ma znaczenia, że szkoła miała „dobre intencje”,
– liczy się czytelność twarzy i sylwetki.

Mec. Gawroński
Okiem prawnika
Mec. Gawroński, Managing Partner w GP Partners

Komentarz mecenasa:
Prawo coraz wyraźniej dostrzega szczególną potrzebę ochrony dzieci, co znajduje odzwierciedlenie m.in. w RODO. Motywy 38 i 75, przepis art. 6 ust. 1 lit. f RODO wprost wskazują, że dzieci wymagają szczególnej ochrony danych osobowych (https://gdpr-text.com/pl/read/recital-38/). W tym kontekście stosowanie wyjątków od zasady zgody powinno być wyjątkowo ostrożne.

GDPR-Text logo
gdpr-text.com

Motyw 38 RODO – szczególna ochrona danych dzieci

Źródło przywołane w komentarzu mecenasa – pełna treść motywu 38 RODO.

Nadrzędny obowiązek szkoły: bezpieczeństwo i dobro dziecka

Szkoła nie jest zwykłym administratorem treści. Jest instytucją zaufania publicznego.

Konwencja o prawach dziecka nakazuje kierować się najlepszym interesem dziecka (art. 3 – https://sip.lex.pl/akty-prawne/dzu-dziennik-ustaw/konwencja-o-prawach-dziecka-nowy-jork-1989-11-20-16794487/art-3) oraz chronić jego prywatność (art. 16 – https://sip.lex.pl/akty-prawne/dzu-dziennik-ustaw/konwencja-o-prawach-dziecka-nowy-jork-1989-11-20-16794487/art-16).

Mec. Gawroński
Okiem prawnika
Mec. Gawroński, Managing Partner w GP Partners

Komentarz mecenasa:
Jeżeli istnieje choć cień wątpliwości, czy publikacja zdjęcia może naruszać dobro dziecka, szkoła powinna odstąpić od jej dokonania. Wyjątki od obowiązku uzyskania zgody należy interpretować ściśle, a w przypadku dzieci – szczególnie restrykcyjnie.

Zgoda na wizerunek dziecka w szkole i przedszkolu – grafika
opsec4kids.pl

Zgoda na wizerunek dziecka w szkole i przedszkolu – co rodzic powinien wiedzieć

Kiedy szkoła potrzebuje zgody, co realnie oznacza publikacja zdjęć i jak podejść do tematu, żeby chronić dziecko bez konfliktów.

Wizerunek dziecka w szkole i przedszkolu – kompendium dla rodzica – grafika
opsec4kids.pl

Wizerunek dziecka w szkole i przedszkolu – kompendium dla rodzica

Praktyczny przewodnik: zasady, przykłady i dobre praktyki dla rodziców (i szkół), żeby nie wpaść w pułapki „zwyczaju” i publikacji wizerunku.

OPSEC4KIDS mówi to wprost

Tu nie chodzi wyłącznie o prawną rozpoznawalność dziecka na zdjęciu. W świecie realnych zagrożeń, łatwego dostępu do treści i narzędzi AI jedyną rozsądną zasadą jest ta prosta: jeżeli pojawia się jakakolwiek wątpliwość konsekwencje może poniesie dziecko – dlatego zdjęcie nie powinno być publikowane.

Ostrożność nie jest przesadą. Jest obowiązkiem.

Kontakt

Najprościej odezwać się przez WhatsApp lub e-mail. Odpowiadamy szybko i konkretnie.

Dziękuję, że dbasz o prywatność i bezpieczeństwo dzieci – to naprawdę robi różnicę.

© OPSEC4kids – Oswajam technologie w rodzinach i szkołach. Wierzę, że bezpieczeństwo w sieci dla dzieci jest kluczowe, a wiedza to nasza siła i najlepszy pakiet bezpieczeństwa!